Zdrowie intymne kobiety
26-11-2007
Niestety w obszarze zdrowia intymnego nadal panuje mnóstwo mitów. Czasem trudno przebić się przez nie praktyką i wiedzą medyczną. Wiele kobiet, cierpiących na różnego rodzaju dolegliwości układu moczowo-płciowego, wciąż decyduje się na daleko niemedyczne formy leczenia. 
Zazwyczaj są one zaczerpnięte z internetowych forów dyskusyjnych, niejednokrotnie oparte na potocznych doświadczeniach i 'babcinej' wiedzy. I tak, wiele internautek stosuje jako produkty lecznicze między innymi jogurty, kefiry oraz kiszonki, zażywane w wymyślnej formie, tak doustnie jak i w formie nasiadówek czy irygacji. Nie mniejszą popularnością cieszą się czosnek i cebula, które to zdaniem internautek, oprócz działania leczniczego, mają także właściwości antybakteryjne. W tym wszystkim uciekają się do niebagatelnych sposobów aplikacji tychże papek, ząbków nanizanych na nitkę oraz nałożonych na łyżeczkę od herbaty. Często praktykowane są również irygacje, z dodatkiem jogurtu, kwasu bornego, octu lub kwasku cytrynowego. Istnieją także nowe trendy, chociażby wstrzykiwanie przez samo-radzące sobie panie roztworu fioletu gencjanowego, rzekomo polecanego w gabinecie ginekologa.
W zwalczaniu infekcji układu moczowo-płciowego podstawowym zadaniem jest odbudowanie flory bakteryjnej pochwy i utrzymanie bądź przywrócenie jej kwaśnego pH. Spożywanie takich produktów jak chociażby kiszonki z całą pewnością wspomoże procesy trawienne i może być pomocne w leczeniu antybiotykiem, ale nie wiele ma wspólnego z regeneracją flory bakteryjnej pochwy i nie nadaje kwaśnego odczynu błonie śluzowej pochwy. Bakterie Lactobacillus, które wydzielają niezbędny kwas mlekowy utrzymujący pH w stanie kwaśnym znajdują się tylko w probiotykach.
