Nauka latania
27-02-2008
Zabrałam się z przyjaciółkami w sobotnie jesienne przedpołudnie w okolice Otwocka i… spróbowałam. Oczywiście obserwując wszystko z fotela pasażera. Wniosek był jeden: przyjemność ogromna, trudność porównywalna z prowadzeniem samochodu. Jedyną różnicą jest cena – latanie wychodzi „odrobinę” drożej, ale i atrakcje nieporównywalne.
Bądź, co bądź, cały dzień spędziłyśmy na lotnisku, oglądając popisy pilotów oraz oczywiście latając jako pasażerowie.
Lot w stosunkowo małej Cessnie, nawet w roli pasażera podwyższył nam adrenalinę. Szkoleniowcy Silvair zarazili mnie swoją pasją na, tyle, że przez następne dni o niczym innym nie myślałam.
