Czy można pogodzić ciążę z pracą zawodową?
26-03-2008
Pracuję w dużym banku w Warszawie, moją firmę zaliczyłabym raczej do tych nieprzyjaznych matkom. Niby wszystko jest cacy, ale bywa, że kobiety w ciąży, które są na zwolnieniu, wzywane są do pracy. Nikt nie przejmuje się faktem, że z jakiegoś powodu są na tym zwolnieniu. Zazwyczaj po urlopie macierzyńskim nie mają już do czego wracać.
Na ich miejsce został już ktoś zatrudniony. Ktoś dyspozycyjny, kto może siedzieć po godzinach, nawet do 22. To są wszystko odgórne zalecenia szefostwa wraz z komentarzem, który już nieraz słyszałam, że mają już dość tych wszystkich ciąż i bachorów. To są słowa dyrektora oddziału, który sam ma dzieci. Pozostawiam to bez komentarza. W związku z tym od jakiegoś czasu obserwuję w firmie tendencje do zatrudniania osób po czterdziestce, samotnych lub z odchowanymi dziećmi (to takie, które mają kilkanaście lat i mogą same siedzieć w domu). Takie osoby są zatrudniane nawet na najniższych stanowiskach. Najwidoczniej dyrekcja wpadła na taki genialny pomysł. Ogólnie stosunek do matek jest nieprzychylny. Wielokrotnie słyszałam szefostwo wypowiadające się w sposób obraźliwy o pracownicach, które są mamami.
