Partnerstwo w małżeństwie
03-03-2008
Kiedyś było prościej - role w związku były jasno określone - on polował, ona była strażniczką domowego ogniska. Bardziej współcześnie - pan domu wracał po 10 godzinach z pracy, kładł wypłatę na stół, a żona wybiegała mu na spotkanie z talerzem kapuśniaku. Dziś mamy okres przejściowy i odrzucamy stary model.
Przecież my – kobiety ambitne, niezależne, samowystarczalne – nie mamy zamiaru spędzać życia w kuchni z chmarą dzieciaków przy boku. A w naszych partnerach jakby zaniknął instynkt łowcy. Zamiast na polowaniach, spędzają czas na urlopie wychowawczym (bo partnerka lepiej zarabia), na siłowni lub nawet u kosmetyczki (to tzw. metroseksualni – mężczyźni, którzy nie wstydzą się swojej wrażliwości i dbają o wygląd).
W niewoli streotypów
Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie tkwiące w nas przekonanie, że przecież nie tak to wymyśliła natura. Kiedy biegniesz zestresowana na zebranie zarządu, a on dzwoni i pyta, co chciałabyś dziś na kolację, czujesz, że coś jest nie tak. Marzyłaś przecież o partnerskim związku.
