Mój pierwszy raz
31-03-2008
Byłam już wtedy studentką i od trzech lat chodziłam z Andrzejem. Kochaliśmy się ze sobą często i to w sposób bardzo wyrafinowany, który sprawiał nam wiele przyjemności. Ale jedno było dla mnie oczywiste - że swoje dziewictwo powierzę tylko temu, kto zostanie moim mężem. Rodzice Andrzeja i moi traktowali nas niczym narzeczonych. 
Snuli plany na temat naszej przyszłości, wspólnego zamieszkania itd. Nie miało to jednak wpływu na moją decyzję, a każdą próbę, którą Andrzej podejmowałby odbyć ze mną normalny stosunek i pozbawić mnie cnoty, kwitowałam krótko: “Dopiero po ślubie!”
W lutym wybraliśmy się do przyjaciół, którzy zorganizowali prywatkę. Było tam paru nieznanych mi gości, wśród nich pewien bardzo przystojny chłopak, o zdecydowanie męskiej urodzie. Miał na imię Waldek i świetnie tańczył. Od północy bawiłam się właściwie tylko z nim, gdyż większość panów (mój Andrzej także) z trudem utrzymywała pozycję pionową.
