Nawyki zdrowotne
26-11-2007
Na rodzicach, jak i na szkole spoczywa obowiązek wyrobienia w dziecku prawidłowych nawyków. W publikacjach powinny się pojawić sugestie, aby:
* piętnować szkolne sklepiki i automaty ze słodyczami oraz słodzonymi napojami gazowanymi,
* zastąpić słodycze batonikami zbożowymi, jogurtami, owocami,
* wprowadzić lekcje o zdrowiu z zawodami sportowymi, konkursami,
* organizować wykłady dla rodziców.
Z życia wzięte
10-letnia Ewa podczas zimowych ferii miała na nartach wypadek. Złamała nogę, zerwała więzadła kolanowe. Przez kilka miesięcy leczyła się. Po tych złych doświadczeniach straciła ochotę na sport. Najlepszym przyjacielem stał się komputer. Niemądrze troskliwa mama zaspokajała łakomstwo córki, znosząc do domu ciasteczka, batoniki, chrupiące chipsy. Ewa zaczęła tyć, po trzech latach nadwaga przekroczyła 15 kilogramów. Trybu życia jednak nie zmieniła. Tragedia zaczęła się na studiach. Wiecznie zmęczona, niesprawna fizycznie zgłosiła się na obowiązkowe badania profilaktyczne. Diagnoza – CUKRZYCA! Już do końca życia Ewa będzie niewolnikiem swojej choroby: stałe pomiary poziomu cukru we krwi, kłopotliwa dieta, dużo ograniczeń.
34-letnia Ania, przedsiębiorcza kobieta założyła własną firmę. Początkowo była to harówka: załatwienie kredytu, potem locum, zatrudnienie małego zespołu, zgromadzenie niezbędnych urządzeń. Pani Ania była w ciągłym ruchu, wpadała do domu, szybko, oszczędnie zjadała – warzywa, zupę, sałatkę, kurczaka, nie było czasu na rozrywki, tym bardziej na oglądanie telewizji. Jedynie w niedzielę mogła wziąć rower i z przyjacielem wybrać się za miasto. Wreszcie udało się. Po dwóch latach firma zaczęła przynosić całkiem niezły dochód. Można było kupić samochód, skończyła się upiorna jazda tramwajami, w weekend wreszcie był czas na obejrzenie programu telewizyjnego lub pogadanie na czacie ze znajomymi. Telewizyjne reklamy kusiły batonikami zamiast śniadania, a i pieniądze na szybkiego hamburgera czy pizzę bez trudu można było wydać. Zwłaszcza, że taki posiłek przynosił wprost do firmy posłaniec. Pani Ania zauważyła, że mocno schudła. A przecież parę razy w tygodniu uczestniczy w towarzyskich kolacjach, gdzie gospodarze ścigają się w serwowaniu obfitych dań. Trochę alkoholu, więcej wypalonych papierosów i obowiązkowy powrót do domu taksówką.
Zwiększone pragnienie następnego dnia właściwie nie dziwi, senność i ciągłe zmęczenie też nie. Do tego w nocy budzi się i pędzi do toalety.
Osłabienie zaczęło tak dokuczać, że Ania wreszcie udała się do lekarza. Badania i trudna do przyjęcia diagnoza: CUKRZYCA! Złe odżywianie się, brak ruchu, i jak się okazało w wywiadzie obciążenie genetyczne – matka chorowała na cukrzycę.
